Otóż wzięłam się stąd że spadłam z nieba, i tak, bolało jak spadłam z nieba. Bolało na tyle że jak byłam bardzo małym dzieckiem tutaj na tym ziemskim padole, to ponoć ciągle ryczałam i matka ziemska nie wiedziała co robić. Okazało się że najlepiej dać mi żryć albo smoczka albo puścić jakieś piosenki. I teraz jak tak o tym myślę to nie wiem czy ja ryczałam z bólu po upadku z nieba, czy może z głodu, albo czy może z nudy? Możliwe że ze wszystkiego po kolei, bo teraz jak już jestem dużym dzieckiem bożym to jak ryczę to zazwyczaj z bólu, z głodu albo z nudy. Najgorzej jak cię jebnie wszystko na raz, wtedy to ryczę i wyję, i zieję jadem.
No ale wracając do tego skąd się wzięłam, i również (a może i przede wszystkim), PO CO ja się wzięłam i pojawiłam? Więc ogólnie to wzięłam się z zaświatów. Zaświaty = niebo + piekło
Źle mi było w tych zaświatach? Na chuj ja się w ogóle pchałam na ten świat? Z czym do ludzi?!
Więc ogólnie to sytuacja jest taka, że sytuacja na świecie jest zła i trzeba coś z tym zrobić. Bóg powiedział, “w dupach się im poprzewracało i odpierdalają numery, te moje kochane, durne stworzenia, trzeba coś z tym zrobić”. No i wszyscy w zaświatach zaczęli myśleć nad różnymi pomysłami co by tu zrobić żeby było lepiej. Mieliśmy wiele burz mózgów, z piorunami, i niektóre pomysły były dobre, inne pomysły były niezbyt dobre, jakby trochę bezmyślne, ale taki to już urok burz mózgów, że czasem ktoś pierdolnie coś głupiego no i trudno się mówi. W każdym razie, pomysłów było wiele i te najlepsze zaczęliśmy po kolei próbować, ale kiepsko to wszystko szło, bo za każdym razem jak Bóg wysłał kogoś na ziemię z pomocą, to go ludzie zajebali. Już wszyscy myśleli że może Jesus-edition w końcu się uda, ale nie, jego też ludzie zajebali, no i probowaliśmy jeszcze coś z tego wykręcić przy pomocy zmartwychwstania ale ostatecznie wyszło jak zwykle. Dużo pomysłów wypróbowaliśmy i zaczęły nam się kończyć dobre pomysły, i w końcu boski kolektyw zaczął brać pod uwagę pomysły niekoniecznie złe, ale dość nietypowe, i ja właśnie miałam taki jeden pomysł. I tutaj muszę dodać, że jako Dziecko Boskie to ja mam wiele talentów, ale moja domena to są śmiech i żarty; taki trochę ze mnie zgrywus, clown, joker. I ja tak sobie pomyślałam, że może trzeba inaczej do sprawy podejść, bo my ciągle niby inne pomysły probujemy ale w sumie to w kółko to samo i wszystko bardzo serio. Mój pomysł więc był taki, że po pierwsze, może trzeba trochę mniej serio i bardziej na wesoło, i że może nie jeden mesjasz, tylko cały naród. I tak właśnie w zaświatach zrodził się pomysł narodu który będzie mesjaszem wszystkich narodów.
Jak już się wszyscy zgodzili żeby zrobić tak jak mówię, to wtedy przeszliśmy do szczegółów, i na tym etapie Diabeł naprawdę bardzo dużo wniósł i stąd właśnie wzięło się powiedzenie, że Diabeł tkwi w szczegółach. Ja z uwagi na moją rolę w tej całej operacji wszystkich szczegółów nie pamiętam, bo nie powinnam, ale jedno wiem i wam muszę powiedzieć, że jak Bóg się zapytał który naród najlepiej nadaje się na mesjasza narodów, to nie było żadnych wątpliwości i oboje z Diabłem jak jeden wąż powiedzieliśmy, że Polacy. A Bóg na to, a dlaczego, to my na to, bo Polak potrafi.
I nikt mi nie powie, że Polak nie potrafi, bo my Polaków w piekle i w niebie żeśmy rzecz jasna widzieli, i raz że na siłce w piekle to mało im trzeba pomagać, zawsze jakoś wykminią co i jak, i w niebie to samo. Niebo to takie trochę bardziej spa/sanatorium/wesołe miasteczko (w odróżnieniu od piekła gdzie pokutujesz i trenujesz duszę na siłce) i tam się z natury rzeczy często coś psuje, i jak aniołowie nie wiedzą jak to naprawić to zazwyczaj Polacy wiedzą i potrafią i naprawiają. Czasem muszą się nakombinować, ale nigdy się nie poddają. I właśnie dlatego Polacy to moim zdaniem był doskonały wybór, bo to jest wyborowy naród który żadnej pracy się nie boi.
Kolejną innowacją w moim pomyśle było to, że może tym razem zamiast Syna Bożego to wyślemy Boską Córkę. Ta innowacja została zaproponowana przez Diabła, bo w pewnym momencie ktoś chciał Diabła wysłać, i Diabeł na to, że nie może bo jest zarobiony w piekle, i że lepiej babę wysłać, dla odmiany. I stąd wzięło się powiedzenie “gdzie Diabeł nie może tam babę pośle”. I tak właśnie zostałam posłem z zaświatów w postaci Córki Boskiej, super.
Pomysł został klepnięty, wdrożenie piekielnie dokładnie zaplanowane i zaimplementowane, i teraz właśnie przyszedł czas na boskie objawienie o tej boskiej interwencji w postaci boskiej komedii. A dlaczego teraz? A no dlatego że jest już tak chujowo że wszyscy są wykończeni i już nikt nie ma siły przed kochaniem bronić się, cza cza cza.
To by było na tyle, na teraz, lecimy tutaj.
XOXO Pani Buzia
Sztuka korespondencyjna:

