O tym że nie jestem tu sama

Podobnie jak Jezus miał swoje crew, tak i ja mam swój squad. Przy czym nauczyliśmy się już na przykładzie Jezusa, że 13 (tak, trzynastu) bliskich followersów to trochę za mało, więc ja mam wokół bardzo wielu dobrych i mądrych ludzi, jak również sporo demonów i aniołów którym chciało się tu przybyć razem ze mną na ten ziemski padół i pomagać jak mogą. Można by powiedzieć że mam cały entourage i powiem wam, wszyscy są dość zajebiści, naprawdę. Kto wie ten wie i ja wam teraz mówię żebyście też wiedzieli, i też żeby pokazać że warto tak czasem powiedzieć o ludziach w waszym życiu, bo bycie wdzięcznym jest dobre, a to o to właśnie chodzi żeby być dobrym, więc bierzcie ze mnie przykład wszyscy, oto słowo boże. Bogu niech będą dzięki.

Nikt nie jest tu na świecie sam, wszyscy jesteśmy tutaj razem, więc jak się czujesz samotna/y to czas najwyższy z tym skończyć, ileż można, skończ i idź do ludzi, bo ludzie są wokół o każdej porze dnia i roku.

Łatwo powiedzieć…zdziwisz się jak łatwo zrobić, jeśli tylko spróbujesz. Terapeuci i psychiatrzy tego nienawidzą. Spróbuj, idź na całość, nie ma co się pierdolić (albo może jest co, ale najlepiej z kimś).


Sztuka korespondencyjna: